Falanga a „Rajd na Puńsk”

 

 

W odpowiedzi na liczne pytania mediów oświadczam, iż organizacja Falanga nie zna tożsamości nieznanych sprawców, którzy dokonali zorganizowanej akcji zamalowania na biało-czerwono kilkudziesięciu tablic z litewskimi nazwami miejscowości w gminie Puńsk i zniszczenia dwóch pomników, w tym monumentu ku czci prosowieckiego poety, lecz udziela pełnego poparcia politycznego dla ich śmiałej i niekonwencjonalnej akcji.

Pragnę zaznaczyć, iż Falanga nie jest nastawiona wrogo wobec mniejszości litewskiej w Polsce, czy pisząc szerzej, samych Litwinów. Drogie jest nam dziedzictwo wspólnego, polsko-litewskiego państwa, oraz hasło „obok Orła znak Pogoni…”, zaś w swojej ideologii nawiązujemy bezpośrednio do idei Międzymorza, a więc stworzenia silnego związku narodów znajdujących się w pasie pomiędzy Bałtykiem, a Morzem Czarnym, prawdziwie niezależnego podmiotu pomiędzy Niemcami, a Rosją. Naszego poparcia politycznego dla uczestników „Rajdu Puńskiego” nie motywujemy zatem niechęcią do Litwinów, czy też etnicznym szowinizmem, który jest nam obcy. Źródła naszego poparcia są diametralnie inne.

Po pierwsze, sprzeciwiamy się represjom wobec Polaków na Litwie. Rząd Republiki Litewskiej, z premierem Andriusem Kubiliusem na czele, w ostrych słowach potępił sprawców zamazania litewskich tablic w Polsce, podczas gdy na Wileńszczyźnie funkcjonariusze państwa litewskiego w majestacie „prawa” wypisują mandaty Polakom, którzy wywieszają tablice z polskimi nazwami obok nazw litewskich. Dzieje się tak, ponieważ w lipcu litewski sąd administracyjny uznał, iż dwujęzyczne tablice należy usunąć i zastąpić je litewskimi. To, czego w Polsce nielegalnie dokonała grupa patriotów (i co wywołuje święte oburzenie u premiera Kubiliusa), na Litwie dokonywane jest rękami państwowych komorników. Na usuwaniu tablic jednak się nie kończy – Polacy, którzy odpowiadają za zamontowanie tablic, zmuszani są do zasilania litewskiego budżetu poprzez nakładane na nich kary – pisząc wprost, są jeszcze dodatkowo okradani. Jeśli czyn uczestników „Rajdu na Puńsk” jest aktem wandalizmu, to taki sam charakter posiada państwo litewskie. Skoro w ujęcie „wandali” którzy zniszczyli tablice mniejszości litewskiej zaangażowana jest ponoć polska ABW, policja, straż graniczna i Bóg wie kto jeszcze, to może i problem bandyckiej Republiki Litewskiej również należałoby rozwiązać siłowo poprzez szturm polskich dywizji pancernych? Ujęcie „wandali” pana Kubiliusa nie byłoby trudne, zwłaszcza że dzięki uprzejmości Warszawy, polskie lotnictwo kontroluje litewską przestrzeń powietrzną.

Po drugie, akcja miała charakter informacyjny. Oto w poniedziałkowy poranek na całej Litwie (i w Polsce) okazało się, że licząca ok. 5 tys. osób mniejszość litewska w Polsce posiada prawo do tablic z dwujęzycznymi nazwami miejscowości, podczas gdy 235tys. Polaków zamieszkujących Litwę jest takiego prawa pozbawionych. Ten istotny aspekt „Rajdu na Puńsk” potwierdził w wywiadzie dla polskich mediów pan Marek Mackiewicz, prezes Związku Polaków na Litwie.

Po trzecie, zaostrzenie konfliktu, prowadzi niekiedy do refleksji nad jego przyczynami, neutralizacją przyczyn i normalizacją stosunków, czego dowodem może być historia nawiązania stosunków polsko-litewskich w roku 1938. Zamalowanie tablic w gminie Puńsk, choć motywowane odwetem, było również symbolicznym krzykiem o sprawiedliwość, a także próbą zwrócenia uwagi opinii publicznej na pewien istotny problem – problem obrony praw Polaków na Wileńszczyźnie, problem któremu w naszym przekonaniu polski rząd poświęcał zbyt mało uwagi, zaś litewski nie wykazywał najmniejszej woli współpracy i zaprzestania represji. Liczymy na to, że skandal związany z „Rajdem na Puńsk” – któremu rząd litewski, polskie MSZ i media w obu krajach, nadały nieproporcjonalnie wielkiego rozgłosu o charakterze międzynarodowym – podobnie jak kryzys roku 1938, zapoczątkuje polsko-litewskie rozmowy wysokiego szczebla dotyczące problemów, które wciąż pozostają źródłem konfliktów pomiędzy naszymi narodami. Pierwszą oznaką takiego biegu wypadków było spotkanie pomiędzy ministrami sprawiedliwości obu krajów, panem Remigijusem Šimašiusem i Krzysztofem Kwiatkowskim, które zostało zwołane na kanwie „Kryzysu Puńskiego”, zaś w swojej treści dotyczyło również sytuacji Polaków na Litwie.

Obawiamy się jednak, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż władze litewskie nie wyciągną konsekwencji z ponad dwudziestoletnich dążeń Polaków na Litwie, starań strony polskiej, oraz ostatniego, drobnego incydentu w gminie Puńsk. Dalsze represjonowanie Polaków prowadzić będzie do zaostrzenia konfliktu, a sytuacje podobne do „Rajdu na Puńsk”, będą się powtarzać i eskalować. W sytuacji, gdy rząd litewski nie zaprzestanie szykan wobec osób narodowości polskiej, represji w rodzaju utrudniania pracy polskim placówkom oświatowym, niedopuszczania polskiej pisowni nazwisk, czy niszczenia dwujęzycznych tablic na Wileńszczyźnie, Falanga dokona wszelkich starań by w polskim społeczeństwie, a zwłaszcza wśród Polaków zamieszkujących Litwę, upowszechnić ideę Autonomii Wileńszczyzny w granicach Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego z 1990r.

Przywódca Falangi,
Bartosz Bekier