1-8 VIII AD 2012: III Obóz Wędrowny Falangi

„Życie Legionisty jest piękne nie z powodu bogactw, zabawy, czy luksusów, ale ze względu na szlachetny duch koleżeństwa, który wiąże wszystkich Legionistów w uświęconej walce”

Corneliu Zelea Codreanu

Początek sierpnia to dla każdego falangisty okres szczególnie ważny, albowiem nierozłącznie związany z ideą Obozów Wędrownych. W tym roku falangiści już po raz trzeci wyruszyli na opuszczone szlaki i bezdroża, wprost na spotkanie trudów nieustannej, wielodniowej wędrówki, piękna ojczystej przyrody oraz obszarów nieskażonych trującymi oparami konsumpcjonistycznej cywilizacji. Zasłużony sen na szczycie wysokiego wzgórza, pod rozgwieżdżonym niebem, lub w leśnej głuszy, rozjaśnia umysł, zaś wędrówka od świtu do zmroku, nocą, niejednokrotnie dzikimi bezdrożami, bagnami, czy stromymi zboczami, hartuje ducha i ciało. Nie może być tutaj żadnej wątpliwości – jest to najistotniejszy element działalności Organizacji, po stokroć ważniejszy, niż działalność o charakterze politycznym, czy publicystycznym. Nikomu niepotrzebne są kolejne nowe programy i manifesty, bądź akcje w gruncie rzeczy potwierdzające istnienie pluralistycznego, demokratycznego dyskursu czasów Postmoderny. Potrzebni natomiast są ludzie, którzy potrafiliby działać jak jeden niezawodny organizm, w jednym, określonym celu: zniszczenia iluzorycznego dyskursu i dla triumfu Prawdy.

Siły życiowe Narodu są dzisiaj rozproszone nie tylko za sprawą uwikłania w lepką sieć intryg, gier i przetargów parlamentaryzmu, ale także z uwagi na atomizację społeczeństwa, ufundowaną na gruncie indywidualistycznego, egoistycznego liberalizmu. Doskonale wie o tym każdy, kto choć raz próbował zająć się zorganizowaną pracą polityczną, czy społeczną. Nawet ci, którzy należą do niewielkiego odsetka osób angażujących się z innych pobudek niż zysk materialny, czy osobisty prestiż, są skażeni indywidualizmem i egoizmem. Wszyscy jesteśmy dziećmi swej epoki. My, falangiści, tym jednak wyróżniamy się od reszty, że rozumiemy istotę tej trucizny i pragniemy się jej wyzbyć, wyszarpać z naszych ciał i umysłów poprzez wysiłek podejmowany w duchu organizacyjnej wspólnoty, dobrze pojmowanego kolektywizmu i bezinteresownego koleżeństwa. Stoimy przed koniecznością stworzenia Nowego Człowieka: ascetycznego, małomównego, zdyscyplinowanego; zwróconego ku wartościom wspólnotowym, duchowym i transcendentnym. Bez podporządkowania się twardym regułom nie da się tworzyć historii. Historię tworzą zorganizowane mniejszości.

Bukowa puszcza gdzieś we wschodnich Karpatach; złamany krzyż u progu dzikiego sadu. Ruiny starej cerkwi skryte w kilkusetletnich drzewach, na wzgórzu. Zapomniany cmentarz i ludzkie kości wokół omszałych płyt nagrobnych. Kolejny dzień nieustannego marszu w spiekocie, chwila wytchnienia przy krystalicznie czystej wodzie bijącej wprost ze źródła; jej chłód rozlewa się po całym ciele. Niedźwiedź nie wyraża zainteresowania wędrowcami. Potok scen – zupełnie obcy mieszczańskiej codzienności. Tak mogły wyglądać wyprawy członków Legionu św. Michała Archanioła pod wodzą Corneliu Zelea Codreanu, gdy w pierwszych latach swojego istnienia, licząc zaledwie kilkanaście osób, Legion przemierzał rumuńskie Karpaty – dla hartowania postaw i charakterów.

 

Tak z całą pewnością wyglądają Obozy Wędrowne Falangi.

Bartosz Bekier,
Przywódca Falangi