6 IX A.D. 2013: Manifestacja poparcia dla Walczącej Syrii przed ambasadą USA w Warszawie

1235930_517461481663031_971317498_n

6 września 2013 roku pod ambasadą Stanów Zjednoczonych w Warszawie odbyła się współorganizowana przez syryjską społeczność w Polsce i Samoobronę manifestacja przeciwko planowanej agresji USA na Syrię. Licznie zgromadzeni uczestnicy przybyli na miejsce z transparentami wyrażającymi sprzeciw dla wojen w imię interesów USA i Izraela oraz flagami Walczącej Syrii i organizacyjnymi, wśród których nie zabrakło także flag Organizacji Falanga i Xportal.pl. Co znamienne, wśród demonstrujących byli obecni przedstawiciele polskich nurtów politycznych klasyfikowanych przez liberałów zarówno jako „skrajnie prawicowe” jak i „skrajnie lewicowe”, ramię w ramię sprzeciwiający się kolejnej sprowokowanej przez USA wojnie w imię demokracji i praw człowieka.

1239618_10201007573283770_1965117449_n

Na początku głos zabrał reprezentujący syryjską społeczność w Polsce  Nabil al-Malazi, podkreślając fałsz oskarżeń o użycie broni chemicznej. Przypomniał on także prawdziwy charakter zbrojnych band opozycji, które obecnie składają się niemal wyłącznie z wahabitów z obcych państw. Pan Malazi szeroko nakreślił też aktualną sytuację w Syrii. Następnie przemawiał Mateusz Piskorski, podkreślając konieczność sprzeciwu wobec imperialistycznej polityki USA i zapewniając o dalszej pracy na rzecz głoszenia prawdy o wydarzeniach w Syrii. Tomasz Jankowski, rzecznik prasowy Samoobrony, stwierdził, iż należy dążyć do pokoju w wielobiegunowym świecie, gdzie ma miejsce równowaga między wieloma mocarstwami zamiast pozwalać na istnienie jednego supermocarstwa, które samozwańczo uznaje się za światowego żandarma.

1233528_655597507783930_1644715357_n

Zapis przemówienia Przywódcy Falangi, Bartosza Bekiera, prezentujemy poniżej:

 

Szanowni Zebrani. Na początku swojego wystąpienia mam do Państwa ogromną prośbę. Oddajmy wspólnie hołd wszystkim syryjskim żołnierzom, którzy oddają dziś swe życie za ojczyznę!

Cześć i chwała bohaterom!

Głośno pozdrówmy również symbol syryjskiego oporu przeciwko burzy sterowanej z Rijadu, Waszyngtonu i Tel Awiwu!

Baszar Al-Asad!

Szanowni Państwo. Znajdująca się za Oceanem światowa krynica praw człowieka i demokracji ma w zwyczaju pouczać nas, Europejczyków i resztę globu, czym jest wolność. Amerykańska wolność odznacza się swego rodzaju manicheizmem – kto jest jej wyznawcą i akceptuje cały bagaż amerykańskich wartości (American way of life), takich jak liberalna demokracja, kapitalizm, kilka generacji praw człowieka, znajduje się w obozie dobrych, w wolnym świecie. Do Osi Zła zaliczane są natomiast państwa potencjalnie groźne dla światowego pokoju i stabilności.

Tyle amerykańskiej propagandy. Jak wygląda rzeczywistość? W ciągu zaledwie dwóch ostatnich dekad to Stany Zjednoczone zasłynęły całym szeregiem bezprawnych inwazji i bombardowań. Wystarczy wymienić uderzenia na Serbów w Bośni i na Jugosławię, dwa uderzenia na Irak, inwazję na Afganistan i zbombardowanie Libii. W wyniku bezpośrednich działań wojsk amerykańskich w ciągu ostatnich 20 lat zginęło kilkaset tys. ludzi. Jeśli pod uwagę weźmiemy destabilizację wywołaną przez te operacje, to bilans ofiar w samym tylko Iraku przekroczył milion osób! Gdy do bilansu dodamy skutki wojen prowadzonych przez Izrael, naczynie połączone z USA, to liczba ofiar zbliży się do kilku milionów.

Amerykańskie zbrodnie należy rozpatrywać także przez pryzmat działań amerykańskich sojuszników. W przypadku Izraela istnieje jednak pewna niejasność – czy Izrael jest największym sojusznikiem Ameryki, czy też Ameryka jest największym wasalem Izraela? Bez względu na odpowiedź, należy podkreślić, że ten krwawy tandem nie ma absolutnie żadnych praw, by pouczać kogokolwiek na temat wolności i pokoju.

A jednak i tym razem historia się powtarza. Spotykamy się tu dzisiaj, ponieważ nieopodal wybrzeży kolejnego suwerennego kraju zacumowało kilkaset ton czystej demokracji. I znów słyszymy o zbrodniach „krwawego reżymu”, o użyciu środków masowego rażenia, o konieczności interwencji. W amerykańskiej nomenklaturze „krwawy reżym” jest tym bardziej krwawy, im bardziej niewygodny dla szeroko rozumianej i luźno interpretowanej amerykańskiej i izraelskiej racji stanu. Gdy opada wojenny kurz okazuje się zazwyczaj, że „środki masowego rażenia” nie były zagrożeniem, lecz pretekstem, a „krwawy reżym” był niczym w porównaniu do chaosu rzeczywistości powojennej. To, co jest realne, to natomiast realizacja założeń amerykańskiej i izraelskiej hegemonii na Bliskim Wschodzie.

USA – imperium zła!

Dla Ameryki Syria to jedynie atrakcyjne pole na szachownicy. Znajdująca się u zbiegu trzech kontynentów Syria jest geopolitycznym sworzniem usytuowanym w centrum Bliskiego Wschodu, który umożliwia łatwy dostęp do Palestyny, Azji Mniejszej i tzw. Żyznego Półksiężyca. Zdobycie tego pola jest kluczowe dla interesów Ameryki, Półwyspu Arabskiego i bezpieczeństwa Izraela. Sprzeciwiamy się amerykańskiej hegemonii światowej, politycznej, militarnej i kulturowej, ponieważ jesteśmy zwolennikami Wielkiej Polski i Europy. Dlatego powiedzmy głośno:

Żadnych wojen za Izrael!

Yankee go gome!

Damaszek – Warszawa, wspólna sprawa!

1233490_655597697783911_1758878664_n