Archiwum Anno Domini: 2012

Kraków: Przedświąteczna akcja antykonsumpcjonistyczna Falangi i Xportal.pl!

pijawy
Na kilka dni przed Świętem Narodzenia Pańskiego małopolscy aktywiści Organizacji Falanga rozpoczęli we współpracy z Redakcją Xportal.pl przeprowadzanie akcji wymierzonych w bezczelnie rozpanoszoną reklamę, kontynuując aktywne uprzykrzanie życia specom od marketingu będącym na garnuszku międzynarodowego kapitału. Gigantyczne billboardy reklamowe, przesłaniające elementy krajobrazu i architektury w imię podtrzymywania rozbuchanego konsumpcjonizmu, stały się tarczami strzeleckimi dla pocisków z krwistoczerwoną, a przy tym zupełnie biodegradowalną i bezpieczną dla środowiska farbą.

DSC_0022

W wielu miejscach Krakowa olbrzymie, nienaturalnie gładkie, wykrzywione w parodiach uśmiechów twarze reklamowych golemów pokryły się charakterystycznymi czerwonymi wypryskami.

DSC_0036

Mocno oberwało się także podobiznom pewnego zakochanego w sobie liberała i handlarza gorzałą, którego obwoźna menażeria nie ma w Krakowie łatwego życia niezależnie od pory roku.

DSC_0035

Równolegle z prowadzonym ostrzałem małopolscy falangiści postarali się o znalezienie odpowiednich miejsc, w których ich plakaty mogłyby spędzić zimę. Wnętrza suchych, przestronnych i dobrze oświetlonych przeszklonych gablot na przystankach tramwajowych i autobusowych okazały się idealne dla falangistowskiego orła niszczącego kapitalistyczne pijawki.

DSC_0037

DSC_0038

DSC_0044

Bezustanny zalew bodźców i marketingowych haseł, wykorzystywanie każdej okazji, w tym świąt chrześcijańskich, byle tylko sprzedać więcej, wreszcie szpetota jaką niosą ze sobą gargantuicznych rozmiarów reklamy oraz praktyka centrów handlowych i korporacji polegająca na transferze wszelkiego zysku poza granice naszego kraju z lekceważeniem praw pracowniczych i podatkowych, musi budzić zdecydowany, także pozawerbalny, sprzeciw wszystkich narodowych rewolucjonistów.

11 XI AD 2012: Falanga na Marszu Patriotów we Wrocławiu

11 listopada 2012 roku przedstawiciele Organizacji Falanga z całej Polski po raz kolejny wzięli udział we wrocławskim Marszu Patriotów zorganizowanym przez Narodowe Odrodzenie Polski, najliczniejszej manifestacji nacjonalistycznej nie tylko tego dnia, ale także od wielu lat. W blasku rac i pochodni z wrocławskiego rynku pod pomnik Bolesława Chrobrego przemaszerowało około dziesięciu tysięcy osób: członków organizacji narodowo-rewolucyjnych, kibiców oraz mieszkańców Wrocławia, którzy tłumnie stawili się na pochodzie. Całość manifestacji przebiegła spokojnie i bez żadnych ekscesów ze strony niedobitków tzw. „antyfaszystów”, którzy najwidoczniej pochowali się w swych melinach. Podobno nawet to nie powstrzymało „demonów nacjonalizmu” przed nawiedzeniem ich ruder… Skandowane hasła świadczyły o politycznie aktualnym, dookreślonym i jednoznacznie nacjonalistycznym charakterze imprezy: oprócz innych haseł ze stałego repertuaru narodowo-radykalnego, z inicjatywy falangistów przez ulice Wrocławia przetoczyły się gromkie okrzyki „Silne państwo, wielka ojczyzna!”, „Narodowe państwo pracy!”, „Żadnych wojen za Izrael!”, „Precz z żydowską okupacją!”, „USA, imperium zła!” czy „Łapy precz od Syrii i Iranu!”. Również pośród polskich flag narodowych oraz tych z symbolami polskiego (ręka z mieczem) i europejskiego (krzyż celtycki) nacjonalizmu można było dostrzec powiewającą flagę walczącej Syryjskiej Republiki Arabskiej. Po odśpiewaniu hymnu narodowego pod pomnikiem Bolesława Chrobrego uczestnicy marszu rozeszli się, by kontynuować swą codzienną walkę o Wielką Polskę.

26 VIII AD 2012: Manifestacja poparcia niepodległej Syrii i Prezydenta Bashara Al-Assada

26 sierpnia A.D. 2012 pod budynkiem Ambasady Syrii w Warszawie odbyła się manifestacja poparcia dla państwa i narodu syryjskiego oraz jego konstytucyjnych władz, opierających się dzielnie rebelii i terroryzmowi inspirowanym przez USA i Zachód. Wśród zgromadzonych sympatyków sprawy syryjskiej i prezydenta Baszara Al-Assada obecni byli syryjscy przedstawiciele dyplomatyczni, przedstawiciele społeczności Syryjczyków zamieszkujących w Polsce oraz działacze i sympatycy polskich organizacji nacjonalistycznych, wśród nich Falangi, Niklota i Młodzieży Wszechpolskiej.

 

Przemówienia wygłosili między innymi syryjscy dyplomaci, członkowie syryjskiej diaspory w Polsce oraz Przywódca Falangi, Bartosz Bekier. We wszystkich wystąpieniach powtarzały się podobne motywy, będące też głównym przesłaniem manifestacji: poparcie dla niepodległej i zjednoczonej Syrii oraz sprzeciw wobec zachodniej agresji i terroryzmu skierowanych przeciwko temu państwu.

 

Niepodległa i zjednoczona Syria to państwo silne i rządne, którego mieszkańcy stoją dziś jednolicie za swoim przywódcą, prezydentem Baszarem Al-Assadem. Niepodległa i zjednoczona Syria to kraj tolerancyjny i wolny od fanatyzmu, w którym nie stosuje się dyskryminacji ani prześladowań na tle płci, wyznania czy narodowości. Niepodległa i zjednoczona Syria to kunsztowna, misternie układana na przeciągu wieków czy nawet tysiącleci historii tych ziem wielobarwna mozaika odmiennych społeczności religijnych, etnicznych i kulturowych. Zjednoczona i niepodległa Syria to wspólny dom wszystkich jej mieszkańców, gdzie zgodnie żyją oni obok siebie – należąc do różnorodnych historycznie ukształtowanych grup, we właściwy sobie sposób artykułują swoje tożsamości, różnorodne ich zaś glosy harmonijnie współbrzmią w narodowej, patriotycznej symfonii. Niepodległa i zjednoczona Syria to orędownik sprawiedliwości i pokoju w stosunkach międzynarodowych; jest oparciem dla palestyńskiego i libańskiego ruchu niepodległościowego, sojusznikiem Iranu zabezpieczającym go wobec planów amerykańskiej i izraelskiej agresji, nieprzejednanym przeciwnikiem amerykańskiego globalizmu i imperializmu oraz syjonistycznego szowinizmu i ekspansjonizmu. Niepodległa i zjednoczona Syria to bastion oporu przeciwko światowej oligarchii kapitalistycznej i jej dążeniom do zaprowadzenia „nowego porządku światowego”, który oznaczałby planetarną tyranię kosmopolitycznych liberalnych technokratów, przy pomocy inżynierii społecznej zamieniających świat w jeden globalny supermarket, gdzie „wszystko byłoby na sprzedaż”. Niepodległa i zjednoczona Syria to kraj łączący tradycję z postępem, polityczną jedność z kulturową różnorodnością, wierność prawdzie z tolerancją. Niepodległa i zjednoczona Syria to kraj pielęgnujący swoją tożsamość, ale nie popadający przy tym w prowincjonalizm; Syryjczycy poczuwają się do dziedzictwa kultury ukształtowanej na brzegach naszego wspólnego – Europejczykom i Syryjczykom – Mare Nostrum, do dziedzictwa unikalnej cywilizacji śródziemnomorskiej. Co za tym idzie, niepodległa i zjednoczona Syria to kraj przyjazny Polsce i Europie i w rozsądnym stopniu otwarty na wartości naszego Kontynentu.

Syria może być tylko niepodległa i zjednoczona, gdyż jest krajem o szczególnym znaczeniu dla geografii sakralnej – swoimi granicami obejmuje znaczną część ziem rozciągających się od Anatolii po Półwysep Synaj, ziem odgrywających szczególną rolę w historii świętej i mających do spełnienia szczególną rolę w eschatologicznym dopełnieniu się dziejów: wedle niektórych interpretacji to właśnie na ziemiach syryjskich ma się dokonać powtórne zejście Chrystusa. Syria to „ziemia święta” o szczególnym statusie ontologicznym i metafizycznym, znajdująca się na tarczy obrotowej trzech kontynentów i w bezpośrednim sąsiedztwie Axis Mundi – okupowanej dziś przez reżym syjonistyczny Jerozolimy. Prezydent Baszar Al-Assad, stojący na straży niepodległości, politycznej jedności i porządku wewnętrznego w Syrii jest katechonem. Personifikuje idee państwa, ładu, władzy suwerennej. Wciela się dziś w niego narodowy geniusz Syrii. Na pierwotnym wobec rzeczywistości politycznej planie metafizycznym powstrzymuje subwersywne, demoniczne siły liberalizmu i demokracji używane do wywołania politycznego i metafizycznego chaosu tym razem właśnie w tej części świata – podobnie jak wcześniej reżym syjonistyczny użył ich i wciąż używa do wywołania politycznego i metafizycznego chaosu w Palestynie i w Jerozolimie, uderzając i okupując samo centrum, serce Ziemi Świętej. Od rozstrzygnięcia batalii o Syrię może wiele zależeć, a pochodzenia mrocznych, szatańskich treści wyrażających się dziś w polityce USA i Izraela możemy się tylko domyślać.

 

Siły te w całej swojej szpetocie ukazały się na kontrmanifestacji zorganizowanej przez zwolenników antysyryjskiej rewolucji. Gdy syryjscy patrioci i ich polscy sympatycy uczcili minutą ciszy wszystkich – niezależnie od opcji politycznej – poległych i pomordowanych w Syrii, po stronie zwolenników rewolucji zareagowano śmiechem i tańcami. Gdy po stronie patriotycznej śpiewano patriotyczne pieśni syryjskie i polski hymn narodowy, po stronie zwolenników rewolucji z głośników popłynęły pieśni Al-Kaidy. Gdy po stronie patriotycznej wznoszono okrzyki „USA – imperium zła!” i ostrzegano przed agresją NATO, po stronie zwolenników rewolucji skandowano nazwę NATO i bito brawo ilekroć padała nazwa USA. Wśród demonstrujących na rzecz „demokratycznej Syrii” samych Syryjczyków było zresztą stosunkowo niewielu – liczniejsi od małej grupki narodowych renegatów byli zebrani na ich pikiecie Libijczycy, Tunezyjczycy i przedstawiciele osiadłych w Polsce diaspor z innych państw wrogich Syrii. Być może tym da się wytłumaczyć bijącą od tej grupki pogardę dla syryjskiego patriotyzmu i dla narodu syryjskiego, wyrażająca się między innymi w posługiwaniu się kolonialnymi flagami z czasów protektoratu francuskiego i drwinami z ofiar syryjskiego konfliktu.

Zachowanie kontrdemonstrantów pokazuje w pomniejszonej skali dążenia samych rewolucjonistów. Są nimi zaś pogrążenie Syrii w międzyetnicznej i międzyreligijnej wojnie domowej, sprowadzenie na ten kraj bezpośredniej amerykańskiej agresji wojskowej, następnie jego podział na pięć lub więcej oddzielnych jednostek i narzucenie im wszystkim przez Stany Zjednoczone i Zachód ustroju i standardów ideologicznych. Wycofane ma zostać poparcie dla walki narodowowyzwoleńczej Palestyńczyków i Libańczyków i nastąpić ma bezwarunkowa kapitulacja przed Izraelem. Charakter konfliktu w Syrii zakłamywany jest przez amerykańskich imperialistów i będące na ich usługach zachodnie środki masowego przekazu, na co w swoim przemówieniu wskazał Przywódca Falangi, zwracając uwagę między innymi że wbrew zachodniej propagandzie rewolta w Syrii nie jest walką o wolność lecz próbą zaprowadzenia w tym kraju chaosu, oraz że nie jest to konflikt wewnętrzny lecz inspirowany i podtrzymywany przez zachodnich wrogów Syrii.

 

Spotkanie dwóch manifestacji w Warszawie było tylko echem rzeczywistego konfliktu toczącego się na ulicach Damaszku, Aleppo, Homs i innych miast syryjskich. Dla rozstrzygnięcia tego konfliktu nieporównanie większe znaczenie będzie miał rozwój wypadków w samej Syrii i to właśnie na ten kraj nakierowana powinna zostać uwaga i aktywność polskich środowisk przeciwnych nihilistycznemu systemowi amerykańskiemu.

Ronald Lasecki

1-8 VIII AD 2012: III Obóz Wędrowny Falangi

„Życie Legionisty jest piękne nie z powodu bogactw, zabawy, czy luksusów, ale ze względu na szlachetny duch koleżeństwa, który wiąże wszystkich Legionistów w uświęconej walce”

Corneliu Zelea Codreanu

Początek sierpnia to dla każdego falangisty okres szczególnie ważny, albowiem nierozłącznie związany z ideą Obozów Wędrownych. W tym roku falangiści już po raz trzeci wyruszyli na opuszczone szlaki i bezdroża, wprost na spotkanie trudów nieustannej, wielodniowej wędrówki, piękna ojczystej przyrody oraz obszarów nieskażonych trującymi oparami konsumpcjonistycznej cywilizacji. Zasłużony sen na szczycie wysokiego wzgórza, pod rozgwieżdżonym niebem, lub w leśnej głuszy, rozjaśnia umysł, zaś wędrówka od świtu do zmroku, nocą, niejednokrotnie dzikimi bezdrożami, bagnami, czy stromymi zboczami, hartuje ducha i ciało. Nie może być tutaj żadnej wątpliwości – jest to najistotniejszy element działalności Organizacji, po stokroć ważniejszy, niż działalność o charakterze politycznym, czy publicystycznym. Nikomu niepotrzebne są kolejne nowe programy i manifesty, bądź akcje w gruncie rzeczy potwierdzające istnienie pluralistycznego, demokratycznego dyskursu czasów Postmoderny. Potrzebni natomiast są ludzie, którzy potrafiliby działać jak jeden niezawodny organizm, w jednym, określonym celu: zniszczenia iluzorycznego dyskursu i dla triumfu Prawdy.

Siły życiowe Narodu są dzisiaj rozproszone nie tylko za sprawą uwikłania w lepką sieć intryg, gier i przetargów parlamentaryzmu, ale także z uwagi na atomizację społeczeństwa, ufundowaną na gruncie indywidualistycznego, egoistycznego liberalizmu. Doskonale wie o tym każdy, kto choć raz próbował zająć się zorganizowaną pracą polityczną, czy społeczną. Nawet ci, którzy należą do niewielkiego odsetka osób angażujących się z innych pobudek niż zysk materialny, czy osobisty prestiż, są skażeni indywidualizmem i egoizmem. Wszyscy jesteśmy dziećmi swej epoki. My, falangiści, tym jednak wyróżniamy się od reszty, że rozumiemy istotę tej trucizny i pragniemy się jej wyzbyć, wyszarpać z naszych ciał i umysłów poprzez wysiłek podejmowany w duchu organizacyjnej wspólnoty, dobrze pojmowanego kolektywizmu i bezinteresownego koleżeństwa. Stoimy przed koniecznością stworzenia Nowego Człowieka: ascetycznego, małomównego, zdyscyplinowanego; zwróconego ku wartościom wspólnotowym, duchowym i transcendentnym. Bez podporządkowania się twardym regułom nie da się tworzyć historii. Historię tworzą zorganizowane mniejszości.

Bukowa puszcza gdzieś we wschodnich Karpatach; złamany krzyż u progu dzikiego sadu. Ruiny starej cerkwi skryte w kilkusetletnich drzewach, na wzgórzu. Zapomniany cmentarz i ludzkie kości wokół omszałych płyt nagrobnych. Kolejny dzień nieustannego marszu w spiekocie, chwila wytchnienia przy krystalicznie czystej wodzie bijącej wprost ze źródła; jej chłód rozlewa się po całym ciele. Niedźwiedź nie wyraża zainteresowania wędrowcami. Potok scen – zupełnie obcy mieszczańskiej codzienności. Tak mogły wyglądać wyprawy członków Legionu św. Michała Archanioła pod wodzą Corneliu Zelea Codreanu, gdy w pierwszych latach swojego istnienia, licząc zaledwie kilkanaście osób, Legion przemierzał rumuńskie Karpaty – dla hartowania postaw i charakterów.

 

Tak z całą pewnością wyglądają Obozy Wędrowne Falangi.

Bartosz Bekier,
Przywódca Falangi

2 VI AD 2012: Zielona Góra przeciwko narkomanii!

2 czerwca w Zielonej Górze odbył się tzw. „Marsz Wyzwolenia Konopii” zorganizowany przez hedonistyczną młodzież. Falangiści postanowili wystąpić przeciwko narkomańskiej propagandzie i przeprowadzili uliczną akcję wymierzoną w liberalne kłamstwa.

Plakaty z dosadnym hasłem „Wyrwać chwasta z polskiej ziemi!” zawisły w centrum Zielonej Góry oraz na trasie przemarszu ćpunów. Podczas akcji falangiści usunęli także z jednego z wiaduktów transparent promujący marsz.

Falangistowskie plakaty wzbudziły duże zainteresowanie wśród przechodniów, którzy wyrażali aprobatę dla działań nacjonalistów.

Maj AD 2012: Falanga na akcjach lokalnych


Ożywcze tchnienia wiosny i piękno odradzającej się ojczystej przyrody towarzyszyły falangistom podczas różnorodnych lokalnych akcji politycznych w drugiej połowie maja.

18 maja 2012 roku zielonogórskie środowiska nacjonalistyczne wzięły udział w marszu promującym tradycyjne wartości zorganizowanym jako forma protestu przeciwko festiwalowi dewiantów „Tęczowa Góra” (sic!). Organizatorem marszu była Lubuska Dzielnica Falangi. Manifestacja zgromadziła ponad 100 osób, w tym uzbrojonych w doskonałe humory lubuskich falangistów. Nacjonaliści wyruszyli spod pomnika Bohaterów Westerplatte wznosząc okrzyki takie jak: „Bóg Honor i Ojczyzna”, „Precz z gejowską propagandą” czy „Chłopak i dziewczyna – normalna rodzina”. Manifestacja szybko napotkała około dziesięciu pikietujących „tęczowych” aktywistów, którzy zostali skutecznie zagłuszeni. Następnie przeciwnicy promocji zboczeń przeszli w pobliże zielonogórskiego ratusza, gdzie rozwiązano manifestację. Niestety Policja uniemożliwiła dalszy „dialog” z dewiantami, ochraniając i eskortując do końca ich kilkuosobowy grupkę. Zaangażowanie, inicjatywa i postawa młodych zielonogórzan, którzy tak licznie stawili się by bronić chrześcijańskich i narodowych wartości przed zaślepionymi liberałami, zasługują na najwyższą pochwałę.

We wtorek 22 maja redaktor naczelny znanej (głównie z kłamstw i nachalnej antyfaszystowskiej propagandy) polskojęzycznej gazety – Adam Michnik (alias Aaron Szechter) miał wygłosić w Olsztynie wykład promujący lewacki kwartalnik “Borussia”. Wbrew wszelkim oczekiwaniom, nie on był główną postacią “dyskusji”. Kilkudziesięcioosobowa grupa nacjonalistów związanych ze środowiskiem kibicowskim, a także Dzielnicą Warmińsko – Mazurską Falangi skutecznie zagłuszyła kłamliwego pismaka, skandując antyliberalne hasła. Patrioci zwrócili na siebie uwagę zgromadzonych na sali słuchaczy i dziennikarzy oraz pokazali, że ponad dwadzieścia lat kłamstw, manipulacji oraz oszczerstw nie odpędziło “nacjonalistycznych upiorów przeszłości”, opowieściami o których tak lubią raczyć wszystkich redaktorzy michnikowego szmatławca.

W piątek 25 maja, Dzielnica Warmińsko – Mazurska Falangi zorganizowała wraz z kibicami olsztyńskiego Stomilu obchody 64. rocznicy śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego. Pod gmachem olsztyńskiego sądu zebrało się ok. 40 osób. Po krótkim przemówieniu przybliżającym sylwetkę zamordowanego w 1948 r. polskiego żołnierza, uczestnicy udali się na plac w centrum miasta, gdzie zapalili symboliczny znicz. Uroczystości nie zakłócili olsztyńscy „antyfaszyści”, walczący z wytworami swojej wyobraźni, którzy zapowiadali swoją „obecność”. Potwierdzili oni tym samym, że bez pomocy swoich kolegów z Poznania i Białegostoku nie są w stanie zakłócać inicjatyw olsztyńskich nacjonalistów. Nieobecność „antify” nie powinna jednak dziwić, ponieważ ostatni rok okazał się dla olsztyńskich lewaków bardzo przykry…

Niemalże równie przykre dla uczestników okazało się warszawskie spotkanie z Krzysztofem Bęgowskim, alias „Anna Grodzka”, zorganizowane 23 maja przez „studenckie koło praw człowieka Uniwersytetu Warszawskiego” (sic!). Sala, w której organizowano spotkanie, została doszczętnie zadymiona. Nie wiadomo, czy za ten stan rzeczy winić należy smog wiszący nad warszawską aglomeracją, czy też odpalony granat dymny.

Warmińsko-Mazurskie: Ulotki informujące o prawdziwym charakterze relacji polsko-saudyjskich


W reakcji na niedawne wydarzenia falangiści z Olsztyna i Ełku rozprowadzili w swych miastach ulotki informujące o prawdziwym charakterze polsko-arabskiej „integracji”. Na ulotkach podsumowano dwa ostatnie miesiące: w marcu w Olsztynie zatrzymano dwudziestopięciolatka związanego ze środowiskiem kibicowskim, podejrzanego o naklejanie „rasistowskich” wlepek na drzwiach arabskich imigrantów. Wydarzenie to zbiegło się w czasie z wizytą ambasadora Arabii Saudyjskiej, państwa słynącego zarówno z prześladowania chrześcijan jak i bliskiej współpracy z USA. W kwietniu student arabskiego pochodzenia zaatakował nożem swojego sąsiada gdy ten przyszedł prosić go o ściszenie muzyki. Arabski nożownik zadał cztery ciosy nożem, w tym jeden w tchawicę. Wypuszczono go za kaucją.

Oprócz informacji o tych wydarzeniach, ulotki rozdawane przez falangistów na ulicach, wiszące na murach w roli plakatów oraz goszczące w skrzynkach mieszkańców, zawierały cytat z Deklaracji Trzeciej Pozycji dotyczący różnic rasowych i kulturowych oraz potrzebie pielęgnowania odrębności w duchu wzajemnego poszanowania i zrozumienia, na zasadach rasowego separatyzmu. Demoliberalny, multikulturowy „tygiel” jest zbrodnią popełnianą na każdym etnosie wchodzącym w jego skład, a próby jego wprowadzenia poprzez dyskryminujące polską większość rozwiązania prawne oraz medialną propagandę – godne potępienia.

Uliczna akcja informacyjna Falangi i Xportal.pl


Od kilkunastu dni na terenie całej Polski członkowie oraz sympatycy Organizacji Falanga, w porozumieniu z Redakcją Xportal.pl, prowadzą uliczną akcję informacyjną skierowaną przeciwko sektorom: bankowemu, medialnemu oraz reklamowemu. Kontekstowe wlepki, informujące o prawdziwym charakterze i ukrytych intencjach instytucji bankowych, marketingowych i medialnych, przyozdabiają pstrokate witryny banków oraz zachęcające do hedonizmu i konsumpcjonizmu reklamy, którymi wypełnione są centra polskich miast.

 


Pasożytniczy, dekadencki i neokolonialny charakter wszystkich instytucji charakterystycznych dla późnego kapitalizmu i systemu demoliberalnego oraz ordynarne kłamstwa i manipulacje (zwane dla niepoznaki „marketingiem”) ukrywające konsumpcjonistyczne, spekulacyjne i lichwiarskie podstawy ich funkcjonowania, powinny być celem nieustających ataków ze strony wszystkich sił narodowo-rewolucyjnych i antymondialistycznych.

Marzec AD 2012: Falangiści z dzielnic Lubuskiej i Warmińsko-Mazurskiej na akcjach lokalnych

4 marca falangiści z Dzielnicy Lubuskiej Falangi wzięli udział w nacjonalistycznym marszu ku czci Żołnierzy Wyklętych, zorganizowanym przez Narodowe Odrodzenie Polski oraz kibiców Promienia Żary w Żarach. W blasku pochodni nacjonaliści przeszli ulicami Żar wnosząc okrzyki takie jak „Cześć i chwała bohaterom”, „Narodowe Siły Zbrojne”, „Bóg, honor i ojczyzna”, „Narodowy radykalizm”, „Nachodzą, nadchodzą nacjonaliści”, „Nie tęczowa, nie różowa – tylko Polska Narodowa”.

11 marca grupa falangistów z Dzielnicy Warmińsko-Mazurskiej Falangi wraz z kibicami Stomilu Olsztyn wzięła udział w kontrmanifestacji przeciwko pochodowi feministek wspieranych przez dewiantów. „To spontaniczna akcja zorganizowana przez kibiców Stomilu i Falangę Olsztyn. Protestujemy przeciwko pochodowi feministek, ponieważ pod płaszczykiem równouprawnienia niosą postulaty zbrodnicze, jak np. aborcja na życzenie.” – odpowiedział na pytania lokalnej prasy przedstawiciel olsztyńskich falangistów.

 

 
 

17-18 III AD 2012: Falanga na Wileńszczyźnie



W związku z nasilającymi się represjami rządu litewskiego względem Polaków, Falanga wzięła udział w manifestacji, która 17 marca przeszła ulicami Wilna.
Władze Republiki Litewskiej, znane od lat z prowadzenia paranoicznej polityki, tym razem zdecydowały się na wprowadzenie antypolskiej ustawy o szkolnictwie, której następstwem jest pogłębiająca się dyskryminacja języka polskiego, oraz zamykanie polskich szkół. Nowe przepisy wywołały oburzenie wśród blisko 300tys. społeczności Polaków na Litwie, której liderzy zorganizowali wielką manifestację w centrum Wilna. Na demonstrację wyruszyli także przedstawiciele Falangi.
Prócz antypolskiej kampanii medialnej, która rozgorzała w litewskich środkach masowego przekazu, Litwini podjęli także bezpośrednie próby przeszkodzenia Polakom w dotarciu na manifestację. Samochody należące do delegacji polskich nacjonalistów były wielokrotnie zatrzymywane i przeszukiwane. Jedna z rewizji zakończyła się kilkugodzinnym aresztem. Nie zniechęciło to jednak falangistów, którzy pomimo tych przeszkód dotarli na manifestację.

 

Wilno przywitało nas biało-czerwone i uśmiechnięte. Wśród Polaków czuć było radość – wreszcie mogli się policzyć i na własne oczy przekonać się, że władzom litewskim nie udało się ich zastraszyć. Morze polskich flag w centrum Wilna było wielką, radosną manifestacją jedności i determinacji. Nie sprawdziły się medialne prognozy speców od straszenia „polskim ekstremizmem”, którzy wieszczyli gwałtowne zadymy – wielotysięczny marsz Polaków był pogodny i pełen optymizmu, choć litewskim politykom z pewnością popsuł humor.
Przywódca Falangi, Bartosz Bekier, udzielił wywiadu „Kurierowi Wileńskiemu”, w którym wyraził swój sprzeciw wobec dyskryminacji Polaków na Litwie, zwrócił uwagę na rozdźwięk między ponurą propagandą medialną, a rzeczywistością marszu Polaków w Wilnie, oraz przytoczył metody jakimi władze litewskie próbowały nie dopuścić do przyjazdu delegacji z Polski.
W drodze powrotnej falangiści odwiedzili systematycznie niszczony przez litewskich szowinistów Cmentarz na Rossie, który uprzątnęli przypinając na powrót biało-czerwone szarfy do nagrobków polskich bohaterów.