Archiwum Anno Domini: 2011

19 XII AD 2011 Kraków: Akcja informacyjna „Białoruś i Polska”

19 grudnia w Pawilonie Wyspiańskiego, należącym do Urzędu Miasta Krakowa, odbył się pokaz filmu poświęconego rzekomemu bohaterstwu i cierpieniom „opozycji demokratycznej na Białorusi”.

Przypominamy: tzw. „białoruska opozycja demokratyczna” to marionetka animowana – jak dotąd raczej nieudolnie – przez służby wywiadowcze państw bloku zachodniego, mająca pomóc w narzuceniu Białorusi politycznej i ideologicznej hegemonii Zachodu, które pozwoli związanym z nim międzynarodowym koncernom położyć łapę na białoruskiej gospodarce i majątku narodowym.

Przed rozpoczęciem pokazu małopolscy falangiści rozrzucili w konferencyjnej części Pawilonu ulotki z wezwaniem do odrzucenia ideologicznych uprzedzeń wobec państwa białoruskiego w jego aktualnej postaci, a także wobec jego przywódcy, prezydenta Alaksandra Łukaszenki:

 

 

Jak się wkrótce okazało, propagandowe w założeniu spotkanie przyciągnęło znikomą liczbę zainteresowanych. Czyżby Polacy wciąż „nie dojrzeli” na tyle, by uznać potrzebę zaprowadzania na Białorusi nieładu „świętej demokracji” według zachodnich wzorców?

Falangiści postarali się ponadto, by plakaty o tej samej treści zawisły w budynkach akademickich w centrum miasta, uczęszczanych głównie przez młodzież, której demoliberalne media próbują na co dzień wpajać wrogość do obecnego rządu Białorusi.

Naszym celem „oś Warszawa-Mińsk”!

11 XI AD 2011: Falanga na II Marszu Patriotów we Wrocławiu

11 listopada 2011 delegacja Falangi wzięła udział w II Marszu Patriotów we Wrocławiu. Zwarta kolumna falangistów, idąca w blasku pochodni pod narodowo-radykalnymi barwami organizacyjnymi i flagą z paneuropejskim krzyżem celtyckim, skandowała przez megafon hasła takie jak „Wielka Polska Narodowa” czy „Polska, Młodość, Rewolucja!”, podchwytywane również przez pozostałych uczestników marszu.Na ul. Świdnickiej marsz próbowała blokować smętna grupka tzw. antyfaszystów, którzy kryjąc się za kordonem policji urągali Polsce i Polakom – ich komiczne okrzyki utonęły jednak w hasłach skandowanych przez narodowców, a bardziej krewcy lewacy oberwali płonącymi pochodniami które nadleciały z bliżej nieznanego kierunku. Podczas akcji policji, rzuconej do obrony lewactwa, manifestacja nacjonalistów została rozerwana na dwie części. Po wydostaniu się z kotła, falangiści ponownie sformowali szyk i poprowadzili resztę maszerujących pod pomnik Bolesława Chrobrego, przy okazji naginając trochę trasę i doprowadzając do zerwania transparentu głoszącego „z faszyzmem daleko nie zajdziesz” blokującego przejście podziemne – ów transparent faktycznie nie zaszedł z nami daleko, gdyż spłonął w pobliskim parku.Pod pomnikiem Bolesława Chrobrego, w towarzystwie portretów Romana Dmowskiego i marszałka Józefa Piłsudskiego, zgromadzeni wysłuchali odczytanego fragmentu „Myśli Nowoczesnego Polaka”. Członkowie Narodowego Odrodzenia Polski podziękowali przedstawicielom polskich środowisk narodowych oraz delegacjom zagranicznych ruchów narodowo-rewolucyjnych za udział w Marszu. Z roku na rok jest nas coraz więcej – Czołem Wielkiej Polsce!

21 X AD 2011: Niech żyje Kaddafi!


W dzień po doniesieniach o domniemanej śmierci przywódcy libijskiego państwa, pułkownika Muammara Kaddafiego, falangiści z Warszawy, Krakowa, Zielonej Góry i Olsztyna wywiesili w swych miastach zielone płachty z hasłem „Niech żyje Kaddafi!”. Skoordynowana akcja falangistów spotkała się z żywym zainteresowaniem licznych przypadkowych świadków jak i tajniaków zmuszonych do opuszczania ciepłych wnętrz swych nieoznakowanych samochodów.

 

Transparenty powiewające nad zakorkowanymi miejskimi arteriami w godzinach komunikacyjnego szczytu z pewnością stały się „fałszywym tonem” w propagandowej symfonii wspierającej bezprawne rządy transnarodowych oligarchów współczesnego świata, bombardujących suwerenne państwa w imię demokracji i praw człowieka.

Bohaterowie nie umierają nigdy. Niech żyje Kaddafi!

 

 

 

 

20 IX AD 2011: Falanga Olsztyn w hołdzie Narodowym Siłom Zbrojnym


20 września 2011 roku, w 69. rocznicę utworzenia Narodowych Sił Zbrojnych, członkowie warmińskiej dzielnicy Falangi zebrali się, aby uczcić bohaterów „Polskiej Wandei”. Falangiści zebrali się przy tablicy upamiętniającej żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych umieszczonej w olsztyńskim kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa i odmówili przypadające na ten dzień bolesne części różańca w intencji dusz poległych bohaterów, a także za zdrowie żyjących weteranów. Następnie falangiści złożyli kwiaty i znicze pod krzyżem stojącym przy tymże kościele.

10 IX AD 2011: Falanga w rocznicę Victorii Wiedeńskiej


 

W nocy 10 września 2011 roku falangiści zebrali się pod triumfalnym pomnikiem króla Jana III Sobieskiego w warszawskim Parku Łazienkowskim, aby oddać hołd pamięci o świetnym zwycięstwie, które na dwieście lat powstrzymało muzułmańską inwazję na Europę.

Blask pochodni rozświetlający marmurowy posąg, słowa przemówienia Przywódcy Falangi i głośno odśpiewany Hymn Młodych stanowiły skromną lecz godną oprawę tej uroczystości.

Tekst przemówienia

 

7 IX AD 2011: Kraków solidarny z Łukaszenką!


 

7. września 2011 roku małopolscy falangiści wywiesili na wiadukcie nad drogą wylotową z Krakowa transparent z hasłem „Solidarni z Łukaszenką”. Akcja spotkała się z zainteresowaniem przechodniów i lokalnych mediów, jaskrawo kontrastując ze wszystkimi innymi inicjatywami „polskimi” dotyczącymi państwa białoruskiego i jego władz.

Prezydent Republiki Białorusi i jego władze są solą w oku różnych „prawoczłowieczych” i „demokratycznych” działaczy, bredzących coś o „ostatniej dyktaturze Europy” a także niemieckich i polskich służb specjalnych, zaangażowanych w montowanie tzw. „demokratycznej opozycji”. Co budzi najwyższy niepokój, siły dążące do rozkładu białoruskiej państwowości zdołały dokonać rozłamu w Związku Polaków na Białorusi, chcąc z półmilionowej mniejszości polskiej uczynić narzędzie swych intryg. Jednak większość Polaków żyjących w granicach państwa białoruskiego, niejednokrotnie pochodzących z rodów pamiętających lata wspólnej państwowości w ramach Pierwszej Rzeczypospolitej, prawidłowo rozpoznała swe żywotne interesy i nie dała się zwieść propagandzie.

Utożsamianie celów polityki polskiej z celami polityki Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej skończyć się może tylko w jeden sposób: porażką państwa i narodu polskiego.

Nasz transparent, dzielnie stawiający opór niesprzyjającym warunkom atmosferycznym, niech będzie prztyczkiem w nos wszystkim marzącym o wasalizacji krajów Europy Środkowej.

Polecamy tekst koordynatora Dzielnicy Małopolskiej Falangi, Adama Danka: „Oś Warszawa-Mińsk”.

Falanga a „Rajd na Puńsk”

 

 

W odpowiedzi na liczne pytania mediów oświadczam, iż organizacja Falanga nie zna tożsamości nieznanych sprawców, którzy dokonali zorganizowanej akcji zamalowania na biało-czerwono kilkudziesięciu tablic z litewskimi nazwami miejscowości w gminie Puńsk i zniszczenia dwóch pomników, w tym monumentu ku czci prosowieckiego poety, lecz udziela pełnego poparcia politycznego dla ich śmiałej i niekonwencjonalnej akcji.

Pragnę zaznaczyć, iż Falanga nie jest nastawiona wrogo wobec mniejszości litewskiej w Polsce, czy pisząc szerzej, samych Litwinów. Drogie jest nam dziedzictwo wspólnego, polsko-litewskiego państwa, oraz hasło „obok Orła znak Pogoni…”, zaś w swojej ideologii nawiązujemy bezpośrednio do idei Międzymorza, a więc stworzenia silnego związku narodów znajdujących się w pasie pomiędzy Bałtykiem, a Morzem Czarnym, prawdziwie niezależnego podmiotu pomiędzy Niemcami, a Rosją. Naszego poparcia politycznego dla uczestników „Rajdu Puńskiego” nie motywujemy zatem niechęcią do Litwinów, czy też etnicznym szowinizmem, który jest nam obcy. Źródła naszego poparcia są diametralnie inne.

Po pierwsze, sprzeciwiamy się represjom wobec Polaków na Litwie. Rząd Republiki Litewskiej, z premierem Andriusem Kubiliusem na czele, w ostrych słowach potępił sprawców zamazania litewskich tablic w Polsce, podczas gdy na Wileńszczyźnie funkcjonariusze państwa litewskiego w majestacie „prawa” wypisują mandaty Polakom, którzy wywieszają tablice z polskimi nazwami obok nazw litewskich. Dzieje się tak, ponieważ w lipcu litewski sąd administracyjny uznał, iż dwujęzyczne tablice należy usunąć i zastąpić je litewskimi. To, czego w Polsce nielegalnie dokonała grupa patriotów (i co wywołuje święte oburzenie u premiera Kubiliusa), na Litwie dokonywane jest rękami państwowych komorników. Na usuwaniu tablic jednak się nie kończy – Polacy, którzy odpowiadają za zamontowanie tablic, zmuszani są do zasilania litewskiego budżetu poprzez nakładane na nich kary – pisząc wprost, są jeszcze dodatkowo okradani. Jeśli czyn uczestników „Rajdu na Puńsk” jest aktem wandalizmu, to taki sam charakter posiada państwo litewskie. Skoro w ujęcie „wandali” którzy zniszczyli tablice mniejszości litewskiej zaangażowana jest ponoć polska ABW, policja, straż graniczna i Bóg wie kto jeszcze, to może i problem bandyckiej Republiki Litewskiej również należałoby rozwiązać siłowo poprzez szturm polskich dywizji pancernych? Ujęcie „wandali” pana Kubiliusa nie byłoby trudne, zwłaszcza że dzięki uprzejmości Warszawy, polskie lotnictwo kontroluje litewską przestrzeń powietrzną.

Po drugie, akcja miała charakter informacyjny. Oto w poniedziałkowy poranek na całej Litwie (i w Polsce) okazało się, że licząca ok. 5 tys. osób mniejszość litewska w Polsce posiada prawo do tablic z dwujęzycznymi nazwami miejscowości, podczas gdy 235tys. Polaków zamieszkujących Litwę jest takiego prawa pozbawionych. Ten istotny aspekt „Rajdu na Puńsk” potwierdził w wywiadzie dla polskich mediów pan Marek Mackiewicz, prezes Związku Polaków na Litwie.

Po trzecie, zaostrzenie konfliktu, prowadzi niekiedy do refleksji nad jego przyczynami, neutralizacją przyczyn i normalizacją stosunków, czego dowodem może być historia nawiązania stosunków polsko-litewskich w roku 1938. Zamalowanie tablic w gminie Puńsk, choć motywowane odwetem, było również symbolicznym krzykiem o sprawiedliwość, a także próbą zwrócenia uwagi opinii publicznej na pewien istotny problem – problem obrony praw Polaków na Wileńszczyźnie, problem któremu w naszym przekonaniu polski rząd poświęcał zbyt mało uwagi, zaś litewski nie wykazywał najmniejszej woli współpracy i zaprzestania represji. Liczymy na to, że skandal związany z „Rajdem na Puńsk” – któremu rząd litewski, polskie MSZ i media w obu krajach, nadały nieproporcjonalnie wielkiego rozgłosu o charakterze międzynarodowym – podobnie jak kryzys roku 1938, zapoczątkuje polsko-litewskie rozmowy wysokiego szczebla dotyczące problemów, które wciąż pozostają źródłem konfliktów pomiędzy naszymi narodami. Pierwszą oznaką takiego biegu wypadków było spotkanie pomiędzy ministrami sprawiedliwości obu krajów, panem Remigijusem Šimašiusem i Krzysztofem Kwiatkowskim, które zostało zwołane na kanwie „Kryzysu Puńskiego”, zaś w swojej treści dotyczyło również sytuacji Polaków na Litwie.

Obawiamy się jednak, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż władze litewskie nie wyciągną konsekwencji z ponad dwudziestoletnich dążeń Polaków na Litwie, starań strony polskiej, oraz ostatniego, drobnego incydentu w gminie Puńsk. Dalsze represjonowanie Polaków prowadzić będzie do zaostrzenia konfliktu, a sytuacje podobne do „Rajdu na Puńsk”, będą się powtarzać i eskalować. W sytuacji, gdy rząd litewski nie zaprzestanie szykan wobec osób narodowości polskiej, represji w rodzaju utrudniania pracy polskim placówkom oświatowym, niedopuszczania polskiej pisowni nazwisk, czy niszczenia dwujęzycznych tablic na Wileńszczyźnie, Falanga dokona wszelkich starań by w polskim społeczeństwie, a zwłaszcza wśród Polaków zamieszkujących Litwę, upowszechnić ideę Autonomii Wileńszczyzny w granicach Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego z 1990r.

Przywódca Falangi,
Bartosz Bekier

 

Bartosz Bekier i Ronald Lasecki na konferencji dotyczącej koncepcji sojuszu ekstremów

Wystąpienia Przywódcy Falangi, Bartosza Bekiera, oraz kol. Ronalda Laseckiego podczas warszawskiej konferencji na temat koncepcji sojuszu ekstremów, jej historycznych uwarunkowań, metafizycznych i metapolitycznych podstaw oraz współczesnej recepcji i realizacji.

 

 

Poszerzona wersja wystąpienia kol. Laseckiego opublikowana została na blogu publicystycznym Falangi:

„Ku doktrynie społeczeństwa zamkniętego”

Polecamy także tekst kol. Adama Danka, koordynatora Dzielnicy Małopolskiej Falangi:
„Dlaczego faszyzm?”

 

1-7 sierpnia AD 2011: II Obóz Wędrowny Falangi



1. sierpnia 2011 roku falangiści zgromadzili się w ruinach starej cerkwi w odludnym zakątku Bieszczad, by wyruszyć na II. Obóz Wędrowny Falangi. Podróż rozpoczęła się zatem od miejsca gdzie w zeszłym roku, po wielu dniach przedzierania się przez dzikie i wyludnione bezdroża, zakończyła się poprzednia część wyprawy.Pierwsza miejscowość na tegorocznym szlaku, Królik Wołoski, jest widmem osady nie istniejącej od 1947r., kiedy to podczas Akcji „Wisła” jej mieszkańcy, w przeważającej części Rusini, zostali rozproszeni w inne zakątki Kraju. Wśród wciąż istniejących zabudowań do najokazalszych należą ruiny greckokatolickiej cerkwi pw. Przeniesienia relikwii św. Mikołaja, oraz cmentarz z omszałymi, XIX-wiecznymi nagrobkami. Pierwszy nocleg, poprzedzony marszem poprzez deszcz i błota, wypadł nieopodal szczytu góry Jawornik znajdującej się kilka kilometrów dalej w kierunku południowo-wschodnim. Jedynym mankamentem obozowiska okazał się utrudniony dostęp do bystrych zdrojów wody. 

Następnego dnia, który dla odmiany okazał się słoneczny i upalny, falangiści kontynuowali swój marsz na wschód. Duża grupa „militarnie” wyekwipowanych wędrowców wywoływała zdziwienie i ciekawość wśród mieszkańców mijanych wsi, choć spotykała się z sympatią – mieszkańcy zachęcali do śpiewania pieśni patriotycznych i ostrzegali przed nadchodzącymi burzami. Na wieczór, po ponad 40km wędrówki, podróżnicy zawitali do Komańczy. Według niektórych źródeł nazwa miejscowości związana jest z etnonimem „Komane” pochodzącym od członków turańskiego plemienia Komanów. Początkowo pełniła rolę jednej z osad przygranicznych w Państwie Piastów, następnie w latach 1340-1772 stała się częścią ziemi sanockiej w województwie ruskim. W 1918r. w Komańczy proklamowana została efemeryczna Republika Komańczańska, powołana w znacznej mierze z inicjatywy greckokatolickiego duchowieństwa. Prezydentem Republiki wybrany został Andriej Kyr, zaś w jej skład weszło także 35 okolicznych wsi. W walkę z samozwańczą Republiką zaangażowali się członkowie „Sokoła”, oraz ochotnicy z Sanoka, głównie kolejarze i młodzież gimnazjalna, którym po zaciętych walkach udało się zabezpieczyć linie kolejowe. Państwo Polskie przystąpiło do likwidacji Republiki Komańczańskiej w początkach 1919r. Akcja miała charakter bardziej policyjny niż wojskowy, zaś większość „powstańców” rzuciła broń na samą wieść o przybyciu pociągu z regularnymi oddziałami polskimi, które rozpoczęły pacyfikację. Reszta band została szybko rozbita, a wraz z aresztowaniem ich przywódców Republika Komańczańska zakończyła swoje istnienie.

Trzeciego dnia wędrówki falangiści wyruszyli z Komańczy w kierunku pasma Wysokiego Działu. Podróż wiodła poprzez opustoszałą wieś Prełuki, skąd pochodził najbitniejszy oddział Republiki Komańczańskiej. Kilka kilometrów dalej znajdują się pozostałości dawnej wsi królewskiej, Duszatyna. U podnóża pasma Wielkiego Działu Etnograficznego, podróżnicy mieli okazję obejrzeć największe w Polsce jeziora osuwiskowe, których umiejscowienie pośród gór i gęstej roślinności nadaje im wyjątkowo tajemniczego charakteru. Postój wypadł na zboczach Chyrowej, nieopodal bystrej i orzeźwiająco mroźnej krynicy. Góra ta była niegdyś schronieniem dla oddziału M. Kunickiego (1914-2001), który ścierał się z lokalnymi oddziałami UPA. Kunicki podczas Kampanii Wrześniowej walczył w obronie Warszawy; po upadku Stolicy został wzięty do niewoli, z której udało mu się jednak uciec. Wychodząc z założenia, że naród pozbawiony ochrony państwa może podczas wojennej zawieruchy ponieść nieobliczalne straty, zdecydował się współpracować z Niemcami i przy ich boku utworzyć polską formację zbrojną. Po dodatkowym przeszkoleniu wojskowym Kunicki objął dowództwo nad batalionem zmilitaryzowanej policji złożonym z Polaków i został oddelegowany do obrony żywiołu polskiego na Kresach. Jednostka pacyfikowała wsie w których dochodziło do mordów na Polakach, siejąc postrach wśród bandytów z UPA. Gdy w dowództwie niemieckim zabrakło woli do dalszego utrzymywania takiego charakteru jednostki, Kunicki wraz z całym batalionem wypowiedział posłuszeństwo, oraz kontynuował walkę na własną rękę, również przeciw Niemcom, kryjąc się w masywie Chryszczatej. Współdziałał z AK-NOW oraz dowództwem radzieckim, przeprowadził brawurową ewakuację polskich rodzin z zagrożonych wsi i miasteczek.

Po złożeniu obozowiska i zejściu z Chryszczatej, falangiści ruszyli dalej na wschód. Całodzienna wędrówka wiodła poprzez jedenaście górskich szczytów, m. in. Wołosań, Sasów, Berest i Hon. Zasłużony odpoczynek nastąpił dopiero we wsi Cisna, która w okresie I Rzeczpospolitej znajdowała się na pograniczu polsko-węgierskim. Piąty dzień wędrówki wiódł falangistów leśnymi drogami Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego, choć ostatni odcinek okazał niedostępnym trzęsawiskiem przez które wędrowcy przedzierali się brodząc po kolana w mokradle. Przeszkodą okazały się także błotniste potoki, które należało forsować przechodząc po wywróconych, gnijących pniach drzew. Namioty udało się jednak rozbić na suchym terenie, u podnóża góry Smerek. Trasa dalszego marszu prowadziła pięknymi i wyniosłymi szczytami Połoniny Wetlińskiej, a następnie malowniczą Przełęczą Orłowicza, wprost na wietrzną Połoninę Caryńską, skąd rozciąga się widok na Bieszczady, Słowację i szczyty Rusi Zakarpackiej. Pod wieczór falangiści dotarli do ostatniego punktu wyprawy – Ustrzyk Górnych. Po siedmiu dniach wędrówki podróż dobiegła końca.

Dziękuję wszystkim którzy wzięli udział w II. Obozie Wędrownym Falangi. Fascynacja ojczystą przyrodą i chęć sprawdzenia się w tygodniowym marszu poprzez wiekowe, nasycone historią góry to główne powody, dla których spotkamy się również w latach następnych.

Czołem Wielkiej Polsce!
Bartosz Bekier,
Przywódca Falangi

13 VI AD 2011: Zielona Góra przeciwko promocji zboczeń


Przeciwstawiając się ofensywie promocji dewiacji mającej miejsce w ich rodzinnym mieście, zielonogórscy falangiści rozdali przechodniom 300 ulotek uzasadniających sprzeciw wobec homoseksualizmu w świetle doktryny rzymskiego katolicyzmu. Następnie falangiści udali się pod lokal, w którym zboczeńcy usiłowali udowadniać nielicznym zgromadzonym swą „normalność”. Obecni na miejscu funkcjonariusze Policji niestety uniemożliwili nawiązanie dialogu. Akcja spotkała się z życzliwym przyjęciem osób postronnych oraz zaowocowała kilkoma alarmistycznymi reportażami w regionalnych mediach.