Archiwum Anno Domini: 2009

24 VII AD 2009

 width=
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W nocy 24 czerwca roku pańskiego 2009 na jednym z Karpackich szczytów załopotały europejskie sztandary. Zapomniane pieśni odbijały się echem od uśpionych gór, gdy kolumna jasnych płomieni przemierzała wysokie i wietrzne szlaki. Cała kraina zdawała się nasłuchiwać, któż to po tylu latach ośmielił się przywołać widma chwalebnej przeszłości. „Tylko ci co mają wiarę wracają i stawiają czoła przeznaczeniu”.

Wśród lasów prastarej, słowiańskiej krainy spotkali się wysłannicy z Polski („Falanga”), Słowacji („Slovenska Pospolitost”), Czech („Delnicka Strana”) i Rumunii („Noua Dreapta”). Obozowisko znajdowało się u samego podnóża Karpat, zatem już pierwszej nocy udaliśmy się na najwyższy szczyt w okolicy. Wszyscy uczestnicy tej wędrówki zapamiętają huk sztandarów narodowych i organizacyjnych szarpanych letnią wichurą, blask pochodni i donośny dźwięk pieśni. Najczęściej rozbrzmiewały hymny marszowe spadkobierców Legionu św. Michała Archanioła i Żelaznej Gwardii. Nie zabrakło również polskiego Hymnu Młodych, czy nawet ludowych pieśni zrodzonych z narodowej tradycji. Na samym szczycie uroczyście odśpiewano hymny narodowe, a przedstawiciele poszczególnych delegacji wygłosili krótkie przemówienia. Wszyscy rozumieli się doskonale: walka z demokratyczno-liberalnym ładem wymaga europejskiej współpracy jego przeciwników, bo w jego objęciach znalazła się cała Europa, a nie tylko poszczególne państwa. Z demoliberalnej sieci uwolnimy się wszyscy razem, albo nikt. Prowadząc ożywione dyskusje powróciliśmy do obozowiska, gdzie rozmowy trwały niemalże do godzin porannych.

 

Następny dzień miał na celu hartowanie sprawności fizycznej. Rozpoczął się leśnym, a następnie górskim biegiem przełajowym. Na jednym ze szczytów odbyły się także ćwiczenia z zakresu sportów walki. Po przerwie i posiłku wznowiliśmy aktywność drużynowym konkursem przeciągania liny. Pierwsze miejsce zajęła drużyna połączonych sił polsko-rumuńskich. Dalsza część dnia okazała się jednak znacznie bardziej wymagająca, szczególnie za sprawą pojedynków zapaśniczych. Nie obyło się bez pomniejszych złamań i skręceń, które szczęśliwie ominęły polską delegację. Następnie przeprowadzone zostały różnorodne, zakrojone na szeroką skalę treningi, mające na celu wyuczenie się skutecznych metod postępowania na zgromadzeniach masowych. Tu także nie obyło się bez stłuczeń. Wróciliśmy do obozowiska wyczerpani, ale i tym razem nie zabrakło długich i ciekawych dyskusji wokół ogniska.

 

 

Dzień kolejny upłynął pod znakiem doskonalenia umiejętności strzeleckich z różnorodnej broni, zakończony konkursem. Po południu ogłoszono wyniki wszystkich zawodów, wręczono nagrody, dyplomy i pamiątki. Nadszedł czas pożegnań. Żal było opuszczać piękne, karpackie okolice, stare góry i wiekowe lasy. Podczas obozu nawiązano jednak ważne kontakty, które pomogą w dalszej walce o najważniejszy z celów.

 

„Świat się traci albo zdobywa. Zdobądźcie go!” Leon Degrelle

 

 

12 VII AD 2009: W hołdzie myślicielom narodowym

12 lipca b.r. członkowie Dzielnicy Małopolskiej organizacji Falanga udali się na Cmentarz Salwatorski, położony na krakowskiej Górze św. Bronisławy. Falangiści przybyli tam, by oddać hołd pochowanym na tej zabytkowej nekropolii myślicielom, związanym z historią polskiego obozu narodowego i współtworzącym jego tradycję polityczną.

Po krótkim apelu u wrót cmentarza działacze Falangi w pierwszej kolejności zapalili znicze i odmówili modlitwę przy grobowcu historiozofa prof. Feliksa Konecznego (1862-1949), twórcy teorii pluralizmu cywilizacyjnego i apologety cywilizacji łacińskiej, który podczas II wojny światowej aktywnie uczestniczył w pracach integralnie katolickiej organizacji Unia, partycypującej w strukturach Państwa Podziemnego. Unia skupiała elitę intelektualną polskiej prawicy i współpracowała z Konfederacją Narodu kierowaną przez Bolesława Piaseckiego, podobnie jak ta ostatnia stawiając sobie za cel stworzenie Imperium Słowiańskiego na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej.

Oddawszy hołd wybitnemu uczonemu, falangiści udali się na grób Wincentego Lutosławskiego (1863-1954), filozofa i mesjanisty narodowego. Lutosławski od początków XX wieku był działaczem Ligi Narodowej, przy czym mocno wyróżniał się na tle głównego nurtu jej myśli. O ile ta wczesna postać polskiego ruchu narodowego hołdowała światopoglądowi pozytywistycznemu i w znacznej mierze materialistycznemu, o tyle Lutosławski przejawiał głębokie zainteresowanie tradycyjnymi formami duchowości (nie tylko europejskiej, ale i azjatyckiej). Pozostawił po sobie oryginalną filozofię, łączącą tradycję platońską ze swoistą mistyką narodu. W swych dziełach podkreślał, że naród to nie tylko wspólnota pochodzenia (krwi), ale przede wszystkim wspólnota duchowa. Może być zatem uznany za jednego z inicjatorów przejścia polskiego nacjonalizmu na pozycje integralnie chrześcijańskie, jakie nastąpiło w drugiej połowie lat dwudziestych.

W dalszej kolejności przedstawiciele Falangi zapalili znicze w miejscu spoczynku poety i dramaturga Karola Huberta hrabiego Rostworowskiego (1877-1938). Rostworowski wstąpił do Ligi Narodowej ok. 1915 r. W grudniu 1926 r. został kierownikiem struktur (oboźnym) Obozu Wielkiej Polski w województwie krakowskim i pełnił tę funkcję do zdelegalizowania OWP przez sanacyjne władze w marcu 1933 r. W latach 1934-1937 zasiadał w radzie miasta Krakowa z ramienia Stronnictwa Narodowego. Rostworowskiego można określić mianem pisarza kontrrewolucyjnego. W dramatach takich jak „Miłosierdzie” (1919) i „Straszne dzieci” (1921) ukazywał wizję upadku świata wywołanego przez lewicową rewolucję społeczną, a ściślej jej dążeniem do sztucznego stworzenia rzeczywistości bez Boga. W utworze „Antychryst” (1924) jako awangardę sił rewolucyjnych sportretował postępowych Żydów, zmierzających do rozłożenia katolicyzmu i tradycyjnej polskiej kultury, natomiast w dziele „Czerwony marsz” (1928) ukazał zbrodniczy charakter Wielkiej Rewolucji Antyfrancuskiej. Osobno na uwagę zasługuje dramat Rostworowskiego „Zmartwychwstanie” (1922), w którym pisarz dał wyraz swej niechęci do partii politycznych; utwór ten wywołał burzę, ponieważ autor przedstawił w nim obraz Państwa Polskiego, które od początku świeżo odzyskanej niepodległości rozdzierane jest przez swary skłóconych ze sobą stronnictw. Rostworowski zaangażował się ponadto w walkę o zdrowie moralne polskiego społeczeństwa, w pracy „Prawda o ślubach cywilnych” (1929) stając w obronie godności małżeństwa jako sakramentu, którego wyłącznym prawowitym szafarzem pozostaje Kościół. Pogrzeb Rostworowskiego przerodził się w wielką manifestację religijną i patriotyczną, a odprowadzenia zmarłego na miejsce pochówku dokonał osobiście książę metropolita Adam kard. Sapieha.

Na koniec falangiści udali się do grobowca prof. Eugeniusza hrabiego Romera (1871-1954), twórcy polskiej geopolityki oraz współpracownika Romana Dmowskiego podczas obrad kongresu paryskiego w 1919 r. Na przełomie XIX i XX wieku wystąpił on przeciw głośnym tezom geografa Wacława Nałkowskiego, w ramach tzw. teorii nieokreśloności terytorium Polski twierdzącego, iż Polska na mapie Europy była bytem przejściowym. Romer za pomocą argumentów geograficznych i geopolitycznych dowodził, że „Pojęcie Polski jest silniejsze od chwilowego zbiegu faktów historycznych i przeobrażeń politycznych.”, a polski naród posiada wszelkie naturalne warunki, by zbudować silne, trwałe i zintegrowane wewnętrznie państwo. Określenie najwłaściwszego terytorium dla tego państwa stało się celem badań wybitnego geografa na następne kilkanaście lat. W rezultacie sformułowany przezeń, drobiazgowo udokumentowany program terytorialny obejmował ziemie od dorzecza Warty i górnej Odry na zachodzie po Dniepr i Dźwinę na wschodzie. Uzasadnione wydaje się stwierdzenie, iż to prof. Romer przyoblókł w ciało ideę Wielkiej Polski.

Wspólna modlitwa w intencji zasłużonego dla sprawy polskiej uczonego zakończyła odwiedziny falangistów na krakowskim Salwatorze. W ich trakcie flagi i mundury Falangi przyciągały życzliwą uwagę przechodniów i osób odwiedzających cmentarz.

13 VI AD 2009

13-ego czerwca u zbiegu ulic Pięknej i Marszałkowskiej w Warszawie odbyła się zorganizowana przez Dzielnicę Mazowiecką Falangi pikieta przeciw-pedalska. Pikieta była odpowiedzią na tak zwany „marsz tolerancji”, którego uczestnicy przeszli tego dnia z placu Bankowego w kierunku siedziby sejmu mijając między innymi miejsce, w którym oczekiwali na nich Falangiści. Po nadejściu zboczeńców Falangiści poczęli wznoszonymi okrzykami demonstrować swój bark tolerancji dla lewackiej indoktrynacji, w ramach której, polityzuje się i instrumentalizuje homoseksualizm, po to by przez uzyskanie dla aktów homoseksualnych tego samego statusu jaki ma miłość małżeńska, zrelatywizować i podkopać wartość rodziny.

Równocześnie Falangiści dali wyraz swej wierności tradycyjnemu porządkowi moralnemu, społecznemu i obyczajowemu, w którym miłość fizyczna jest dopełnieniem i zarazem jednym ze sposobów przejawiania się uświęconej sakramentalnie miłości małżeńskiej. Miłość taka powinna wówczas być zasłonięta przed oczami postronnych woalem intymności i prywatności, co jest warunkiem zachowania jej romantycznego charakteru i szczególnej wartości estetycznej. W kontekście tego zaś, jako nie tylko nieobyczajne ale też wulgarne i obsceniczne należy ocenić pochody takie jak „marsz tolerancji”, których uczestnicy gromadzą się by publicznie a najchętniej też przed kamerami wykrzyczeć o swoich (patologicznych i chorobliwych, o czym warto pamiętać) upodobaniach a zazwyczaj też praktykach seksualnych. Pomijając już ordynarne stroje i zachowania idących w pedzio-paradach, sam fakt, że zbierają się oni, by wywlec przed lampy kamer telewizyjnych i głośniki mikrofonów wszystko to, co powinno pozostać tajemnicą ich alkowy, jest już na tyle oburzający, że w pełni uzasadnia krzyczenie „Znajdzie się kij na pedalski ryj”, którym to między innymi hasłem Falanga pozdrowiła nadchodzących dewiantów.

Tymczasem oceniając samą pikietę, należałoby widzieć ją w kontekście dużo rozleglejszego i zarazem rozgrywającego się w głębiej położonych pokładach kulturowej tożsamości społeczeństwa konfliktu pomiędzy światem Tradycji a światem Rewolucji. Jak łatwo bowiem zauważyć, próba narzucenia społeczeństwu akceptacji dla dewiacyjnych zachowań seksualnych, co było celem „marszu tolerancji”, jest niejako zwieńczeniem trwającego już znacznie dłużej korodowania i podmywania tradycyjnych instytucji społecznych jak rodzina, małżeństwo czy tradycja, których zadaniem było porządkowanie ludzkich namiętności. W nieuporządkowaniu namiętności upatrywał zaś najbardziej podstawowej i fundamentalnej warstwy Rewolucji jej najwybitniejszy diagnostyk prof. Plinio Correa de Oliveira. Parafrazując nieco jego myśl można by odnieść jedną z cech przypisywanych przez niego Rewolucji – a mianowicie ciągłość- do sfery erotyzmu, stosunek do którego jest przedmiotem objaśnianego tu konfliktu. Otóż, zwalczając pedalstwo, należy pamiętać, że nie jest ono zjawiskiem wyizolowanym, lecz etapem wyżej wspomnianego dłuższego procesu – procesu, którego innymi etapami są zastąpienie intymności bezwstydem, tolerancja dla pornografii, panseksualizmu w reklamie, telewizji, prasie, kinie, akceptacja dla rozwodów, zdrad małżeńskich a wreszcie także dla różnego rodzaju zboczeń, jak homoseksualizm, fetyszyzm, różnorodne parafilie etc.

Społeczeństwo zorientowane w swych tendencjach jednoznacznie ku metafizyce nie zaś ku doczesności i materializmowi jest na naszych oczach dobijane przez przesiąkniętą lewactwem pedalską kontrkulturę, co odbywa się już nawet nie przy bierności ale przy aprobacie tuczonych i ogłupianych nieustannie telewizyjno-gazetową papką tolerancji tłumów idących pod tęczowymi flagami na kolejnych pedalskich marszach. Właśnie przeciwko temu metodycznemu i przeprowadzanemu z premedytacją dobijaniu tego, co pozostało jeszcze ze Starej Europy, protestowała (wywołując skądinąd zainteresowanie dziennikarzy, życzliwe reakcje przypadkowych przechodniów i wściekłe pokrzykiwania lewactwa) na swej pikiecie Falanga.

 

8 VI AD 2009: Spotkanie członków Dzielnicy Małopolskiej Falangi z prof. Maciejem Urbanowskim

3 czerwca w Krakowie członkowie Dzielnicy Małopolskiej Falangi wysłuchali prelekcji o prawicowych pisarzach polskich, którą na ich zaproszenie wygłosił dr hab. Maciej Urbanowski, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor m.in. książek „Nacjonalistyczna krytyka literacka” (1997), „Człowiek z głębszego podziemia. Życie i twórczość Jana Emila Skiwskiego” (2003), „Prawą stroną literatury polskiej” (2007).

Dowodząc fałszu przywołanego przez siebie na początku stwierdzenia Czesława Miłosza, że prawica nie wniosła do literatury niczego istotnego, prelegent ukazał, jak na przestrzeni XX wieku liczni polscy literaci wiązali swój los z siłami prawicowymi, zaś ludzie prawicy ujawniali literacki talent. Moment przełomowy, od którego począwszy pisarze w Polsce zaczęli świadomie identyfikować się z prawicą, wyznaczył na 1905 r. – rok wybuchu w imperium rosyjskim, w tym w Królestwie Kongresowym, rewolty podniesionej przez socjalistów i inne anarchiczne żywioły. Od tamtej chwili w polskiej literaturze zaczęły się przejawiać mity charakterystyczne dla myśli prawicowej, m.in. mit narodu, mit rewolucji jako bezrozumnej siły niszczącej cywilizację, mit konserwatywnej wiejskiej społeczności szlachecko-chłopskiej oraz jej przeciwieństwa w postaci kosmopolitycznego, wykorzenionego z tradycji wielkiego miasta. Dawały one o sobie silnie znać w dziełach popularnych powieściopisarzy i dramaturgów powiązanych z ruchem narodowym, takich jak Adolf Nowaczyński, Karol Hubert hrabia Rostworowski czy Józef Weyssenhoff. Prof. Urbanowski przypomniał przy tym rzadko dziś pamiętane fakty: że z obozem narodowym związani bywali w różnych okresach życia najwybitniejsi z polskich literatów, np. Władysław Reymont, Jan Kasprowicz bądź Stanisław Wyspiański (w którego dramacie „Wyzwolenie” znajdują się cytaty zaczerpnięte wprost z „Myśli nowoczesnego Polaka”), a drugiej strony politycy obozu narodowego nieraz z powodzeniem parali się literaturą piękną, o czym świadczą powieści autorstwa Romana Dmowskiego i Jędrzeja Giertycha.

Talentów literackich nie brakowało też, jak pokazywał prelegent, w młodym pokoleniu polskich nacjonalistów; skupiały się one zwłaszcza wokół redagowanego przez Stanisława Piaseckiego pisma kulturalnego „Prosto z Mostu”, z którym współpracował m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński – sympatyk ONR, oraz Władysław Jan Grabski – autor m.in. powieściowej trylogii ukazującej duchową drogę młodych Polaków od wyniesionego przez nich z domów dziewiętnastowiecznego agnostycyzmu i liberalizmu do katolickiego nacjonalizmu. Podobnie jednak, jak polska prawica nie miała charakteru monolitycznego, tak nie wszyscy prawicowi pisarze współpracowali z ruchem narodowym. Prof. Urbanowski wymienił w tym kontekście m.in. monarchistę Stanisława Cata-Mackiewicza, piłsudczyka, a później faszystę Ferdynanda Goetla oraz związanego z prawym skrzydłem sanacji, poległego w powstaniu warszawskim Juliusza Kadena-Bandrowskiego, autora powieści i dramatów przenikniętych militaryzmem, kultem czynu zbrojnego i pogardą dla demokracji, nazywanego przed wojną przez lewicę pisarzem „faszystowskim”.

Prelegent przypomniał wreszcie, że wybuch II wojny światowej nie przerwał dziejów prawicowej literatury, wciąż żywej pod piórami młodych twórców działających w polskim podziemiu. Jednym z jej ognisk było środowisko skupione wokół pisma „Sztuka i Naród” (reprezentowane m.in. przez Andrzeja Trzebińskiego i Tadeusza Gajcego), głoszące idee katolickiego uniwersalizmu, antydemokratyzmu i imperializmu. Zbliżone, choć jeszcze bardziej radykalne stanowisko zajmowała literacka grupa pisma „Miecz i Pług”, której koncepcje prof. Urbanowski określił jako faszyzujące (jak zaznaczył – w sensie czysto opisowym, nie pejoratywnym). Kres rozwojowi prawicowej literatury pięknej w Polsce położyła dopiero inwazja komunizmu, na kilkadziesiąt lat czyniąc jej egzystencję w Kraju niemożliwą.

VI AD 2009: Oświadczenie Falangi ws. wyborów do tak zwanego „parlamentu europejskiego”

W przypadających na 7 czerwca br. wyborach do tak zwanego „parlamentu europejskiego” brak jest jakiegokolwiek ugrupowania zasługującego jako całość na udzielenie mu poparcia przez Falangę.

Choć na listach różnych komitetów wyborczych znaleźć można niekiedy osoby bądź to żywiące bliskie nam przekonania, bądź też znane z osobistej uczciwości i szlachetnych intencji, osoby te, przemielone przez demokratyczną machinę wyborczą i zoligarchizowane biurokracje partyjne, nie mają szans na realizację choćby nawet dość skromnej hierarchicznie uporządkowanej listy możliwych do osiągnięcia celów, które pozostawałyby w zależności wynikowej wobec polskiej racji stanu. Sam przebieg kampanii przedwyborczej, gdy poszczególne ugrupowania prześcigały się w oddawaniu pokłonów bożkowi Demosu, wskazuje jak bardzo mało prawdopodobne jest, by spośród istniejącej konstelacji pro-reżymowych stronnictw politycznych wyłoniła się siła zdolna i zdecydowana działać na rzecz korzystnych rozwiązań instytucjonalnych nie zatracając zarazem swej ideowej tożsamości i w umiejętny oraz przemyślany sposób przesuwając margines ideowej swobody w kierunku stworzenia warunków dla odbudowy Europy chrześcijańskiej, zakorzenionej w swej tradycji i silnej wielością i różnorodnością swych wolnych od brukselskiej biurokracji i socjalizmu narodów.

Wśród partii zabiegających o wyborcze poparcie nie ma ani jednej, która identyfikowałaby się z tą prawdziwą Europą – zjednoczoną w swej chrześcijańskiej wierze i różnorodnej w swych narodowych wariantach ale przecież wyrastającej z jednego indoaryjskiego i rzymskiego pnia uniwersalnej kulturze, historyczną wspólnotą losu europejskich narodów, które przez wieki przeżytej razem historii splotły się w unikalny i niepowtarzalny braterski związek. Brak odpowiednich podstaw metapolitycznych idzie u tych ugrupowań w parze ze wspomnianą mizerią programową oraz odpychającą swym koniunkturalizmem taktyką polityczną w toku realizacji której, osoby i ugrupowania identyfikujące się jako prawicowe, wchodzą w sojusze z antypolsko nastawionymi ośrodkami w rodzaju aspirującego do rangi współczesnej globalnej policji politycznej Centrum Szymona Wiesenthala, angażują do swojej kampanii postaci zdecydowanie skompromitowane jak Lech Wałęsa lub zniżają się do uprawiania „judeochrześcijańskiej” nowomowy reinterpretując przy tym katolicyzm i tradycję łacińską w duchu podlizania się żydom.

W tej sytuacji pozostaje nam jedynie zachęcać do bojkotu demoliberalnych igrzysk, jakie ku uciesze gawiedzi karmionej telewizyjną i gazetową papką poprawności politycznej, zorganizowali nam brukselscy demoliberałowie. Zachęcając do bojkotu pozostawiamy jednak wszystkim naszym członkom i sympatykom swobodę indywidualnej decyzji odnośnie głosowania lub kandydowania z list jakiegokolwiek komitetu, którego założenia programowe lub działania nie byłyby przeciwne normom prawa naturalnego lub wymierzone w dobro narodu czy interes państwa polskiego.

Na marginesie poczynionych tu rozważań, pragniemy przy okazji wyrazić swoją najdalej jak to możliwe idącą dezaprobatę dla samych instytucji zarówno tak zwanego „parlamentu europejskiego” jak i powszechnego prawa wyborczego. Moglibyśmy w tym miejscu powtórzyć słowa twórcy francuskiego organicznego i konserwatywnego nacjonalizmu Karola Maurrasa piszącego iż la démocratie est mal, la démocratie est la mort (demokracja to zło, demokracja to śmierć) pamiętając też, że ze wszystkich odmian demokracji liberalnej, najmniej efektywną i najkosztowniejszą jest model parlamentarno-gabinetowy, tendencje do wykształcenia którego, coraz widoczniejsze – między innymi za sprawą przygotowywanego do implementacji Traktatu Lizbońskiego – stają się w obecnej Unii Europejskiej.

F A L A N G A

31 V AD 2009: W Warszawie odbył się IV Marsz dla Życia i Rodziny

31 maja ulicami Warszawy przeszedł IV Marsz dla Życia i Rodziny, w tym roku zorganizowany pod hasłem „W kryzysie stawiam na rodzinę”. Pomimo ulewnego deszczu w Marszu wzięło udział ponad dwa tysiące osób, w tym działacze wielu organizacji pozarządowych wśród których znalazła się też grupa członków Falangi z Warszawy i Krakowa.

Marsz był wyrazem poparcia uczestników dla ochrony życia poczętego, wartości małżeństwa i rodziny jako naturalnego środowiska wzrastania dzieci. Domagano się pełnej ochrony życia dzieci nienarodzonych przez całkowite zakazanie praktyk aborcyjnych oraz obniżenia obciążeń podatkowych celem stworzenia korzystniejszego środowiska dla funkcjonowania rodzin.

Marsz przeszedł ulicami Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, Miodową i Świętojerską docierając do Ogrodu Krasińskich, gdzie uczestnicy wykonali sobie pamiątkowe zdjęcie. Dodatkową atrakcją okazała się możliwość spotkania na Marszu wielu znajomych z warszawskich środowisk zaangażowanych w obronę rodziny i rodzicielstwa, podobnie jak zobaczenia wielu biorących udział w Marszu atrakcyjnych dziewcząt, których obecność czyniła znośnym nawet lejący się strumieniami z nieba deszcz i wzmagający się co pewien czas zimny wiatr. Po zakończeniu Marszu, chętni spośród jego uczestników, w tym grupka członków i sympatyków Falangi, wzięli udział we Mszy odprawionej w rycie trydenckim w znajdującym się na Krakowskim Przedmieściu Kościele sióstr Wizytek pw. św. Józefa Oblubieńca NMP .

Falanga serdecznie dziękuje za organizację Marszu Fundacji Pro i Stowarzyszeniu Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi, gratuluje im tegorocznego sukcesu i życzy lepszej pogody i jeszcze większej frekwencji w przyszłym roku.

 

 

 

 

 

 

 

16 V AD 2009: Falanga na Marszu Normalności w Krakowie



16 maja 2009 r. zapamiętany zostanie jako dzień, w którym krakowski Rynek Główny po raz kolejny został zbezczeszczony przez pochód zboczeńców spod znaku tęczowej flagi.

 

Nadchodzącym z Placu Wolnica dewiantom czoła stawili uczestnicy zorganizowanego przez NOP Marszu Normalności, wśród których znaleźli się działacze małopolskiej i mazowieckiej Falangi. W oczekiwaniu na nadejście gromadzącego seksualnych zwyrodnialców i pozostałe środowiska stawiające sobie za cel zniszczenie tradycyjnej kultury erotycznej i obyczajowej (między innymi znana z wyraźnie zaburzonego poczucia estetyki poseł postkomunistycznego SLD Joanna Senyszyn) tak zwanego „Marszu Tolerancji”, zebrani na Rynku Głównym działacze Falangi, NOP jak i szereg osób niezrzeszonych przemaszerowało kilka razy wokół Rynku wznosząc między innymi okrzyki „Chłopak, dziewczyna – normalna rodzina”, „Każdy to powie, nie chcemy gejów w Krakowie” czy „Znajdzie się kij na pedalski ryj”. Pochód, przesuwający się pod łopoczącymi na wietrze wielkim banerem i sztandarami Falangi oraz flagami NOP wywoływał wyraźnie przyjazne reakcje ze strony przypadkowych przechodniów jak i gości okolicznych restauracji a nawet zwiedzających akurat w tym dniu Królewskie i Stołeczne Miasto turystów z Ukrainy.

Konfrontacja rozpoczęła się gdy uczestnicy Marszu Normalności u wylotu ulicy Grodzkiej zablokowali pedałom drogę na Rynek. Pochód degeneratów został na pewien czas wstrzymany, wkrótce jednak rozpoczęło się natarcie policji na uczestników blokady, podczas którego w stronę radiowozów poleciały co prawda jajka, butelki i krzesło, jednak ostatecznie protestujący zostali zepchnięci na Rynek. Cofający się przed kordonem policyjnym Falangiści wznosili okrzyki „Falanga !” oraz „Chodźcie z nami, nie z gejami !”. Już na samym Rynku, gdy ochraniani szczelnym kordonem policyjnym pederaści podeszli pod Kościół Mariacki członkowie Falangi krzyczeli w ich stronę „Raz sierpem, raz młotem w tęczową hołotę”, „Idźcie się leczyć, pedały idźcie się leczyć”, „Wielka Polska – katolicka” i kilka podobnych haseł. Do momentu rozwiązania pedalskiego marszu, nad tłumem oddzielanych od niego policyjnym kordonem przeciwników promowania zboczeń i rozpusty, powiewały sztandary Falangi zaś sami Falangiści wraz z pozostałymi zgromadzonymi dawali odpór pedałom wznoszonymi okrzykami dając im do zrozumienia, że nie ma dla nich miejsca w dawnej stolicy Polski.

Dziękując wszystkim uczestnikom Marszu Normalności, w szczególności zaś kolegom z NOP, którzy umożliwili Falangistom udział w organizowanym przez siebie przedsięwzięciu, oceniamy równocześnie jako skandaliczną decyzję władz Krakowa, które dopuściły do splugawienia tego historycznego miasta przez pedałów i sprzymierzonych z nimi innych „tęczowych” dewiantów równocześnie doprowadzając do rozbicia protestacyjnej blokady założonej przez chcących uchronić Rynek Główny i Kościół Mariacki przed zbezczeszczeniem obrońców tradycyjnego porządku obyczajowego. Za wzór można by władzom Krakowa postawić mera Moskwy Jerzego Łużkowa, który dzień wcześniej zabronił sodomitom urządzania demonstracji w stolicy Moskwy, zaś w czasie gdy polska policja torowała pedałom drogę na krakowski Rynek, rosyjski OMON rozpędzał podobną imprezę, którą środowiska wokół-pedalskie usiłowały zorganizować na Wyrobiowych Polach w Moskwie.

16 V AD 2009: Фаланга поздравляеть Русских с расстроением гей-парада

Фаланга сердечно поздравляеть московской власть с расстроиением гей-парада, который 16-его мая на улицах этого города планнировалы зорганизовать местные среды избрашанцев и поддерживающие их западные политические центра. Мы убеждённые што вырастающие на питателном растворе западной моралнои гнили и чаще всего поддерживанные Соединёнными Штатами Америки среди, которых цель это распространиение моралной избрашений и общественная пропаганда сексуалной откролений, представляеть собой серьёзную угрозу дла традицённой хрцстианской културы во всех странах Европы, среди них тоже в Полше и в Россий. По этому, мы обрадованны децизию мера Москвы Юрия Лужкова заказывающей похода, который планнировали сделать педерасты. Мы рады тоже разбитю пикета избрашанцев и задержений их англосаских граваров. Мы надеюс што это была первая из очереди выгранных битови борбы, которую про возрождении нашой общей европской родины проводить будуть патриоты в Полше, Россий и во всех других странах угроженных амерыканизмом, демолиберализмом и неотделимым от них моралным розорением.

Европа ! Молодость ! Револуция !

Falanga gratuluje Rosjanom zablokowania parady zboczeńców w Moskwie

Falanga serdecznie gratuluje władzom Moskwy udaremnienia parady, którą 16 maja na ulicach tego miasta planowały zorganizować miejscowe środowiska zboczeńców i wspierające ich ośrodki zachodnie. Jesteśmy przekonani, że wyrosłe na pożywce trawiącej Zachód moralnej zgnilizny i zazwyczaj inspirowane oraz popierane przez Stany Zjednoczone środowiska, których celem jest szerzenie moralnej perwersji i społeczna legitymizacja zboczeń seksualnych, stanowią poważne zagrożenie dla tradycyjnej kultury chrześcijańskiej w całej Europie, w tym również w Polsce i w Rosji. Z tego powodu cieszy nas decyzja mera Moskwy Jerzego Łużkowa, który zakazał dewiantom planowanego przez nich pochodu. Podobnie cieszy nas rozbicie pikiety pederastów oraz aresztowanie jej anglosaskich prowodyrów. Mamy nadzieję, ze była to pierwsza z szeregu wygranych bitew kampanii, którą w imię odrodzenia naszej wspólnej europejskiej ojczyzny razem prowadzić będą patrioci polscy, rosyjscy a także z innych krajów zagrożonych przez demoliberalizm i nieodłączne od niego moralne spustoszenia.

Europa ! Młodość ! Rewolucja !

 

12 V AD 2009

W dniu kolejnej rocznicy dokonanego w 1926 r. wojskowego zamachu stanu, członkowie Dzielnicy Mazowieckiej Falangi przyjechali do Krakowa, gdzie złożono kwiaty pod znajdującym się tam pomnikiem Józefa Piłsudskiego. Okolicznościowe przemówienia wygłosili przywódca Falangi Bartosz Bekier oraz koordynator nowo utworzonej Dzielnicy Małopolskiej Adam Danek. W wystąpieniu Adama Danka naświetlone zostało tło historyczne zamachu majowego, po czym stwierdzono iż był on cezurą kończącą w Polsce epokę parlamentarnej demokracji liberalnej. Bartosz Bekier wskazał z kolei na „odwagę władzy” i wolę polityczną, która pozwoliła autorowi zamachu sięgnąć po rządy wychodząc przy tym poza logikę funkcjonowania demokratycznego parlamentaryzmu. W wystąpieniu przywódcy Falangi zaznaczono również, że niesłuszne okazały się oskarżenia Piłsudskiego o anarchizowanie i osłabianie państwa, gdyż to właśnie zamach majowy umożliwił późniejszą tego państwa sanację, co docenić umieli także najbardziej przenikliwi myśliciele Obozu Narodowego. Sam proces sanacji został jednak skrytykowany jako niedostatecznie konsekwentny i niepełny. Na koniec stwierdzono, że współczesne realia sprawiają, iż niezmienny cel, jakim jest zniszczenie demokracji i liberalizmu możliwy jest do osiągnięcia jedynie innymi niż zbrojna i insurekcyjna metodami. Po zakończeniu przemówień zgromadzeni odśpiewali Hymn Polski a następnie wznieśli dłonie w rzymskim salucie wykrzykując tradycyjne pozdrowienie polskich nacjonalistów „Czołem Wielkiej Polsce !”.

Podczas następującej po uroczystości złożenia wieńca pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego półoficjalnej części integracyjno-organizacyjnej powołano struktury Dzielnicy Małopolskiej Falangi, której koordynatorem został Adam Danek oraz ustalono zasady jej przyszłych działań.

 

 

 

 

 

 

9 V AD 2009

9 maja ulicami Warszawy przeszła tak zwana „Parada Schumana” ustylizowana przez organizatorów na podobieństwo dawnych komunistycznych pochodów pierwszomajowych. Spędzeni z całego kraju uczniowie szkół podstawowych z tak zwanych „szkolnych klubów europejskich” zmuszeni zostali do wzięcia udziału w przypominającym cyrkowy festyn marszu, którego formuła skutecznie choć w niezamierzony przez pomysłodawców sposób ośmieszyła ideę Zjednoczonej Europy.

Kompromitacją zarówno naszej polskiej jak i tej większej – europejskiej ojczyzny okazała się jednak nie tylko owa nieszczęsna „parada” ale też fakt iż na pierwszym miejscu listy wyborczej Platformy Obywatelskiej w Warszawie w wyborach do tak zwanego „parlamentu europejskiego” umieszczono Danutę Hubner – wywodzącą się z UB-eckiej rodziny byłą działacz PZPR zaś obecnie pasożytującą na pieniądzach podatników biurokratkę związaną z postkomunistycznym układem.

Nie chcąc dopuścić do tego by w tak zwanym „parlamencie europejskim” Polska była reprezentowana przez koniunkturalistkę pokroju Danuty Hubner, Falanga przeprowadziła akcję demaskująca jej prawdziwą postkomunistyczną tożsamość, rozklejając na trasie „Parady Schumana” ponad dwieście plakatów a następnie rozdając przechodniom ulotki.

Tego samego dnia członkowie Dzielnicy Wielkopolskiej Falangi zorganizowali w Poznaniu akcję plakatową oraz uliczną pikietę pod hasłem „Zburzmy Rozbrat !”. Był to wyraz poparcia decyzji władz miasta o likwidacji anarchistycznego skłotu Rozbrat w obronie którego protestowały tego dnia tłumy lewaków.